Pike Place Market w Seattle – ryby, pierwszy Starbucks i słynna Gum Wall

W niemal każdym miejscu, które odwiedzamy, staramy się wybadać, co oferuje lokalny targ. Stało się to niemal naszą rodzinną tradycją, bo taka wizyta pozwala zobaczyć, jak toczy się codzienne życie miasta. Tak było i tym razem. Już pierwszego dnia naszego pobytu w Seattle wybraliśmy się na Pike Place Market. To był strzał w 10, bo ten targ to miasto w pigułce: wszędzie unosi się zapach kawy, stoiska z kwiatami i przyprawami przyciągają kolorami. Gwar rozmów, różnorodny tłum osobowości i „latające ryby” to prawdziwa kwintesencja miasta.

W tym wpisie zbieramy nasze wspomnienia, podpowiadamy, gdzie stanąć, żeby zobaczyć słynny fish market, czy warto tracić czas na kolejkę do „pierwszego Starbucksa”, jak szybko dostać się do Gum Wall i jak nie zgubić się w tłumie.

Pike Place Market w Seattle — główne wejście z neonem i zegarem, od którego zaczyna się większość spacerów po targu. Po drodze widać drogowskazy prowadzące do rynku, a na miejscu często trafiają się uliczni artyści i sprzedawcy — nawet tacy z balonami „na głowie”.

Pike Place Market – informacje w pigułce

Gdzie: Pike Place Market znajdziecie w samym centrum Seattle – dosłownie kilka minut spacerem od nabrzeża.
Ile trwa przejście po targu: w zależności od tego, czy tylko oglądasz, czy też jesz i „błądzisz” po niższych poziomach – możesz założyć 60–120 minut
Kiedy najlepiej się tam wybrać: najlepsza pora na Pike Place Market to poranki w tygodniu; w weekendy i w sezonie bywa bardzo tłoczno
Dojazd: co tu dużo mówić, w okolicy parking bywa trudny i drogi, ale nam udało się jakoś zaparkować parę przecznic przed targiem. Krótki spacer uliczkami Seattle do Public Market Center świetnie wpisuje się jednak w klimat.
Czy z dziećmi: Nasze dzieci lubią wszelkie targi i bazary, jednak z pewnością nie jest to atrakcja dla wszystkich. Z bardzo małymi dziećmi może być ciężko – Pike Place Market jest miejscem bardzo tłocznym i gwarnym, wózek  może męczyć w tłumie i na schodach.
Tip od nas: Przyjdź z planem na 2–3 punkty (latające ryby + Gum Wall + coś do zjedzenia), a resztę potraktuj jak bonus — wtedy Pike Place nie przytłacza.

Pike Place Market – dlaczego warto tu zajrzeć i jak się nie pogubić

Pike Place Market to „świat” ułożony warstwami. Główny ciąg jest na piętrze i tu zlokalizowane są najbardziej znane stoiska. Boczne przejścia oraz poziomy schodzące w dół prowadzą do bardziej spokojnych i lokalnych punktów. Są tu sklepiki ze starymi plakatami, kolekcjonerskimi monetami i kartami. Dzięki takiemu układowi i różnorodności stanowisk łatwo zatracić się w spacerowaniu. Wpadacie na 20 minut „na szybko” i nagle okazuje się, że zostajecie na dwie godziny.

Słynny fish market w Pike Place i latające ryby

Jeden z najbardziej rozpoznawalnych obrazków z Seattle to sprzedawcy ryb wykrzykujący zamówienia i przerzucający rybami nad ladą. Trafiliśmy na nich zaraz na wejściu do Public Market Center. Niemalże od razu widowisko zapewniło nam i pozostałym turystom niezwykle dobrą energię. Rubaszny humor sprzedawców i wesołe dialogi urozmaiciły dłuższą chwilę oczekiwania na pokaz, który odbywa się zazwyczaj, gdy wpada zamówienie lub jest większy ruch. To właśnie ten moment – żartów i rozmów wspominamy do tej pory z uśmiechem na ustach. Samo przerzucanie rybami również ma w sobie „to coś”, choć sam pokaz trwa zaledwie krótką chwilkę. Jeśli już traficie na fish market na Pike Place,  nie polecamy wciskania się na siłę pod sam blat — lepiej stanąć krok dalej, z boku, i poczekać na moment, kiedy zrobi się luźniej.

„Pierwszy Starbucks” – czy warto i jak to ogarnąć

W okolicy Pike Place Market jest miejsce, o które pytają prawie wszyscy – pierwszy Starbucks. Kierując się w prawą stronę od Fish Market faktycznie trafi się do „oryginalnej” miejscówki kojarzonej z początkiem marki. O ekscytację nie trudno, ale warto podejść do tego miejsca bez wielkich oczekiwań. W rzeczywistości jest to mały punkt z kawą na wynos i krótka chwilka na strzelenie fotki, niż kawiarnia, w której spokojnie usiądziesz na kawę. Mimo to cieszyliśmy się jak dzieci, gdy udało nam się pokonać długą kolejkę, przecisnąć się przez tłum w środku bez omdlenia i zamówić latte na owsianym mleku u przemiłej Camille.  

Gum Wall – szybki przystanek obok targu (i bardzo dziwne zdjęcie)

Po pokonaniu kilkunastu schodów w dół na lewo od Fish Market czeka jedna z najbardziej… specyficznych atrakcji Seattle, czyli Gum Wall w Post Alley. To ściana oklejona gumą do żucia w każdym możliwym kolorze. Z bliska jest trochę obrzydliwie, trochę zabawnie, a przede wszystkim zaskakująco fotogenicznie (szczególnie, jeśli lubisz mocne kolory i detale).

Małe tipy, żeby było przyjemniej:

  • nie dotykaj ściany (serio),
  • jeśli jesteś z dziećmi, uprzedź je, że to nie jest miejsce do „macania”,
  • weź chusteczki/żel — po prostu na wszelki wypadek.

To jest przystanek na 2–5 minut: wchodzisz, robisz zdjęcie, śmiejesz się i wracasz na rynek.

Gum Wall w Post Alley — dziwnie, kolorowo i zaskakująco lepko. Szybkie zdjęcie i wracamy.

Co jeszcze zobaczyć w Pike Place Market (poza rybami i „pierwszym Starbucks’em”)

Pike Place jest najlepsze, kiedy po tych „mustach” dasz sobie jeszcze 15–20 minut na błądzenie i małe odkrycia. Kilka rzeczy, które naprawdę warto dopisać do planu:

  • Kwiaty i stoiska z bukietami – nawet jeśli nic nie kupujesz, to jest jeden z najbardziej kolorowych fragmentów rynku i świetne tło do zdjęć.
  • Przyprawy, sery, pieczywo, miody i inne słodkości – Pike Place jest idealne na szybki „food stop”: coś na ciepło, coś na słodko i idziesz dalej.
  • Niższe poziomy rynku – jeśli tłum na głównej alejce Cię męczy, zejdź schodami w dół. Zwykle robi się spokojniej, a klimat jest bardziej „lokalny” niż turystyczny. To tu trafiliśmy na fenomenalny sklepik ze starymi plakatami i punkt skupu 50 – centówek.
  • Widok w stronę nabrzeża – czasem wystarczy podejść kilka kroków w stronę wody, żeby złapać oddech po tłumie i spojrzeć na Seattle z innej perspektywy. Tutaj też trafiliśmy na przesympatycznego artystę, który tworzy ubrania malowane kawą. Każdy z nas wyszedł ze swoją indywidualną „kawową” koszulką – oczywiście z symbolem Nirvany.

To są małe rzeczy, ale właśnie one sprawiają, że Pike Place nie kończy się na „odfajkowaniu ryb”.

Niższe poziomy Pike Place mają zupełnie inny klimat: ciszej, mniej turystycznie i bardziej „oldschoolowo”. To tutaj trafiają się stoiska ze starymi płytami, monetami, plakatami i kolekcjonerskimi drobiazgami — idealne miejsce na małe odkrycia poza głównym zgiełkiem.

Plan zwiedzania Pike Place Market: 60 minut vs 120 minut

Wersja szybka (ok. 60 minut)

  1. Fish market – kilka minut na pokaz i zdjęcia
  2. Krótki spacer główną alejką + 1 stoisko (można przekąsić coś na ciepło albo coś słodkiego)
  3. Gum Wall – szybkie zdjęcie i powrót
  4. Punkt widokowy / chwila oddechu w stronę nabrzeża

Wersja na spokojnie (ok. 90–120 minut)

  1. Fish market + spacer przez główną część targu
  2. Kwiaty + coś do zjedzenia (bez pośpiechu)
  3. Zejście na niższe poziomy i krótki „loop” mniej turystycznymi przejściami (my uwielbiamy ten poziom)
  4. Gum Wall na koniec (albo na start)
  5. Jeśli masz jeszcze siłę: super klamrą będzie podejście w stronę nabrzeża i chwila widoków

Tip: Pike Place najlepiej działa, kiedy masz 2–3 priorytety (np. ryby + Gum Wall + jedzenie), a resztę traktujesz jak bonus. Dzięki temu nie masz poczucia, że musisz zobaczyć wszystko naraz.

Blues grany na żywo pod Pike Place i świnki, które przewijają się po rynku jak jego znak rozpoznawczy — takie małe rzeczy budują klimat tego miejsca.

Czy warto odwiedzić Pike Place Market?

Czy warto odwiedzić Pike Place Market?

Tak – zdecydowanie, jeśli chcesz poczuć Seattle „od środka”. Pike Place to nie tylko atrakcja turystyczna, ale żywy targ, który ma energię miasta: jedzenie, zapach, uliczny gwar, lokalnych muzyków przygrywających na harmonijkach, gitarach lub na pianinie (tak!).

Warto też podejść do Pike Place Market z planem, bo tłum potrafi zmęczyć. Najlepiej działa układ: ryby + jedzenie + Gum Wall + spacer w dół na niższe poziomy. Wtedy wychodzisz z klimatem , a nie z poczuciem „przepychania się”.

Jeśli nie lubisz tłumów i bodźców, może okazać się, że to targ, który nie sprawi Ci frajdy. Przyjdź wcześnie rano w tygodniu albo potraktuj to jako krótki przystanek. W weekendy i w sezonie Pike Place potrafi być intensywne.

Nam to jednak nie przeszkadzało, żeby wrócić tu ponownie.

Pike Place Market - najczęściej zadawane pytania

Ile czasu zaplanować na Pike Place Market?

Minimum 60 minut, żeby zobaczyć ryby i przejść główną część targu. Komfortowo jest mieć 90–120 minut, jeśli chcesz jeszcze zjeść i zejść na niższe poziomy.

Kiedy najlepiej przyjść, żeby uniknąć tłumów?

Najlepiej rano w tygodniu. W weekendy i w sezonie turystycznym w środku dnia bywa naprawdę gęsto.

Czy „ryby latają” codziennie?

Tak, to część charakteru fish marketu, ale nie jest to show o stałej godzinie — dzieje się wtedy, kiedy jest ruch i okazja. Warto chwilę poczekać.

Czy warto stać w kolejce do „pierwszego Starbucksa”?

Jeśli chcesz to zobaczyć „raz w życiu” — tak, ale traktuj to jako punkt do zdjęcia, nie jako kawiarnię na spokojne posiedzenie. Jeśli masz mało czasu, lepiej wpaść na moment i kawę wypić gdzie indziej.

Gum Wall – czy to w ogóle ma sens?

To szybki przystanek na 2–5 minut: zdjęcie, ciekawostka i wracasz. Z bliska bywa… specyficznie, więc lepiej nie dotykać i mieć chusteczki/żel.

Czy da się spacerować z wózkiem?

Da się, ale w tłumie i na schodach może być męcząco. Jeśli możesz, wybierz nosidło.

Czy warto tam coś zjeść?

Tak — Pike Place to świetne miejsce na szybki „food stop”. Jeśli planujesz dłuższą wizytę, zrób jedną przerwę na jedzenie i potraktuj resztę jako spacer.

Przydatne linki