Po tygodniu spędzonym w stanie Waszyngton ruszyliśmy dalej na południe. Przed nami była trasa, o której słyszeliśmy chyba od każdego — słynna Highway 101 biegnąca wzdłuż pacyficznego wybrzeża. To właśnie nią mieliśmy dotrzeć aż do Kalifornii. W głowie mieliśmy obrazy stromych klifów, mgły unoszącej się nad oceanem i ogromnych, pustych plaż. Tylko czy Oregon Coast naprawdę wygląda tak spektakularnie, jak wszyscy mówią?
Wybrzeże Oregonu nie przywitało nas palmami ani plażowym luzem znanym z Kalifornii. Było chłodno, wietrznie i trochę dziko. Zamiast pocztówkowych plaż dostaliśmy stalowy ocean, mgłę, klify, wrak statku wbity w piasek i przestrzeń, która wydawała się nie mieć końca. I właśnie przez to Oregon Coast kupiło nas od pierwszych kilometrów.
Astoria - Megler Bridge – spektakularny wjazd na Oregon Coast
Do Oregonu wjechaliśmy długim mostem Astoria – Megler Bridge prowadzącym nad rzeką Columbia. Już sam przejazd zrobił na nas ogromne wrażenie — konstrukcja ma ponad 6,5 kilometra długości i jadąc nią ma się wrażenie, jakby nie miała końca.
Most otwarto w 1966 roku i był ostatnim brakującym fragmentem słynnej Highway 101 łączącej zachodnie wybrzeże USA. Wcześniej samochody przewożono tutaj promami przez rzekę Columbia, co przy sztormowej pogodzie potrafiło mocno utrudnić podróż.
Tuż za mostem przywitał nas charakterystyczny znak „Welcome to Oregon” i niewielka Astoria — spokojne portowe miasteczko z drewnianą zabudową i klimatem amerykańskiego wybrzeża.
Podróżowaliśmy na dwa samochody — razem z nami byli Magda i Piotrek, towarzysze naszego trochę szalonego roadtripu. Bardzo szybko okazało się, że cała nasza szóstka pokochała trasę 101. Zrozumieliśmy, że to nie jest droga, którą się po prostu przejeżdża. Tutaj niemal każdy punkt widokowy kusi, żeby zatrzymać się choć na chwilę.
Fort Stevens i wrak Peter Iredale – najbardziej klimatyczne miejsce na północy Oregon Coast
Pierwszym przystankiem na Oregon Coast był Fort Stevens State Park i wrak statku Peter Iredale. To miejsce ma w sobie coś surowego i trochę melancholijnego – ogromny stalowy szkielet od ponad stu lat stoi wbity w piasek i regularnie obmywany jest przez fale Pacyfiku. Statek osiadł tutaj w 1906 roku w trudnych warunkach pogodowych — przy mgle, silnym wietrze i prądach — i dziś jest jednym z najbardziej charakterystycznych miejsc na całym wybrzeżu Oregonu.
Już z parkingu było widać wystające z piasku fragmenty zardzewiałej konstrukcji. Szybko podeszliśmy bliżej. Wiatr był lodowaty, plaża praktycznie pusta, a wokół słychać było tylko fale i skrzypienie metalu. Mimo chłodu oczywiście nie mogło zabraknąć wspinania się po wraku, biegania po plaży i sprawdzania, jak blisko można podejść do fal.
Warrenton Beach – dzikie wydmy i szerokie plaże Oregon Coast
Kilka minut dalej zatrzymaliśmy się przy Warrenton Beach. Na plażę prowadziły wysokie wydmy — skończyło się zbieganiem, turlaniem po piasku i ogromną ilością śmiechu. W jednej chwili wszystkim wróciły wspomnienia z dzieciństwa.
Sama plaża była ogromna i niemal dzika, ale najbardziej zaskoczyło nas to, jak wielu ludzi spędzało tam cały dzień. Szczególnie zapadły nam w pamięć rodziny, które urządzały na plaży prawdziwe małe obozowiska. Duże ogniska, rozstawione namioty i krzesła, muzyka lecąca z głośników, jedzenie przygotowywane na miejscu i całe rodziny bawiące się razem.
Ecola State Park – najpiękniejsze klify i widoki Oregon Coast
Po krótkim przystanku na Warrenton Beach ruszyliśmy dalej. Z każdym kolejnym kilometrem krajobrazy Oregon Coast robiły się coraz bardziej surowe i widowiskowe.
Ecola State Park przywitał nas stromymi klifami, ciemnymi skałami wyrastającymi z oceanu i widokami, które dosłownie odbierały mowę. Surowy charakter wybrzeża Pacyfiku odsłonił się w pełni: chłodny wiatr, ogromne fale rozbijające się o skały i niekończące się przestrzenie oceanu.
Wzdłuż wybrzeża rozsiane są charakterystyczne sea stacks — skalne formacje będące fragmentami dawnych klifów odcinanych przez ocean przez tysiące lat. Wyglądają nierealnie, szczególnie, gdy unoszą się nad nimi mgły.
W parku znajduje się kilka punktów widokowych i krótkich tras spacerowych prowadzących wzdłuż klifów. Jednym z najbardziej charakterystycznych punktów widokowych jest okolica z widokiem na Tillamook Rock Lighthouse — samotną latarnię morską stojącą na niewielkiej skale pośrodku oceanu. Przez swoje położenie nazywana była kiedyś „Terrible Tilly”, bo warunki pracy latarników należały tu do wyjątkowo trudnych. Gdy spojrzy się na ogromne fale rozbijające się o skały, łatwo zrozumieć, dlaczego.
My trafiliśmy tam późnym popołudniem i całe wybrzeże było oświetlone ciepłym światłem zachodzącego słońca. Ocean wyglądał wtedy niemal złoto, a klify i skały robiły jeszcze większe wrażenie.
Indian Beach – surferski klimat i dzikie plaże Oregon Coast
Wieczór zakończyliśmy na Indian Beach — jednej z najbardziej klimatycznych plaż, jakie widzieliśmy tego dnia. Na plażę zeszliśmy wąską alejką prowadzącą wśród gęstych krzewów i wysokich drzew, a kiedy dotarliśmy na miejsce, słońce było już praktycznie za horyzontem. Cała okolica tonęła w chłodnych odcieniach szarości, a nad oceanem unosiła się lekka mgła. Zamiast pocztówkowego zachodu słońca dostaliśmy bardziej surowy, tajemniczy nastrój.
Na brzegu leżały ogromne konary drzew wyrzucone przez ocean. Część z nich ktoś poustawiał w prowizoryczne konstrukcje przypominające małe szałasy – jak obóz rozbitków gdzieś na końcu świata.
Mimo późnej godziny na wodzie wciąż było kilku surferów. Oregon Coast jest dla nich popularnym kierunkiem, choć warunki potrafią być wymagające. Woda nawet latem jest lodowata, fale bywają bardzo silne, a pogoda zmienia się tu praktycznie z godziny na godzinę. Surferzy pływają więc w grubych piankach, kapturach i rękawicach, ale najwyraźniej nikomu to nie przeszkadza. Patrzyliśmy, jak ostatni z nich próbują złapać kolejne fale, zanim całkiem zrobi się ciemno.
Cannon Beach i Haystack Rock – najbardziej ikoniczna plaża Oregon Coast
Następnego dnia dotarliśmy do Cannon Beach i wtedy w pełni zrozumieliśmy, dlaczego to miejsce pojawia się na niemal każdej liście „najpiękniejszych plaż USA”. Już z daleka było widać ogromny Haystack Rock wyrastający z oceanu niczym samotna wyspa. Na żywo robi zdecydowanie większe wrażenie niż na zdjęciach — skała ma ponad 70 metrów wysokości i jest jedną z najbardziej charakterystycznych formacji na całym wybrzeżu Oregonu.
Plaża w Cannon Beach wydawała się nie mieć końca. Mimo że miejsce jest bardzo popularne i sporo tu turystów, wystarczy odejść kawałek, żeby zamiast tłumu słyszeć głównie wiatr i fale.
Wokół Haystack Rock można dostrzec charakterystyczne dla Oregon Coast sea stacks – mniejsze skalne formacje rozsiane po oceanie. Przy odpływie wokół skał tworzą się niewielkie baseny pływowe, w których można zobaczyć rozgwiazdy, ukwiały czy małe kraby.
A my? Zamiast robić idealne kadry i odhaczać kolejne zdjęcia, skończyliśmy na puszczaniu latawców na plaży, biegając po mokrym piasku i wygłupiając się jak dzieci.
Arch Cape – ukryty punkt widokowy przy Highway 101
Zanim dotarliśmy do Tillamook, w którym zaplanowany był postój na lody, zatrzymaliśmy się jeszcze przy Arch Cape — niewielkim punkcie widokowym ukrytym pomiędzy lasem a oceanem. Gdyby nie mała zatoczka parkingowa przy drodze, łatwo byłoby ominąć to miejsce.
Nie było tu tłumów ani wielkiej infrastruktury, tylko szum oceanu, chłodny wiatr i szeroka panorama wybrzeża. Fale z ogromną siłą rozbijały się o ciemne skały, linia wybrzeża ciągnęła się gdzieś daleko, znikając pomiędzy klifami i lasami porastającymi zbocza.
W takich miejscach najlepiej czuje się ducha Highway 101. Nie chodzi nawet o konkretne atrakcje czy punkty z przewodnika, ale o te krótkie postoje „po drodze”, które nagle okazują się jednymi z najmocniejszych wspomnień z całego roadtripu.
Coraz bardziej rozumieliśmy, dlaczego tyle osób zachwyca się Oregon Coast. A przecież to był dopiero początek naszej drogi na południe. W kolejnych częściach pokażemy Wam bardziej dzikie i mniej oczywiste miejsca Oregon Coast — klify, ukryte punkty widokowe i miejsca, w których zdecydowanie warto się zatrzymać.
Kilka praktycznych uwag po pierwszym odcinku Oregon Coast
Już po pierwszym dniu na Highway 101 zrozumieliśmy, że Oregon Coast jest świetnie przygotowane pod roadtrip. Punkty widokowe, parkingi i małe zatoczki pojawiają się bardzo często, więc łatwo zatrzymać się spontanicznie nawet na kilka minut. Na tym odcinku nie mieliśmy większego problemu z parkowaniem, choć w najpopularniejszych miejscach, takich jak Cannon Beach czy Ecola State Park, warto być wcześniej.
Największe zaskoczenie? Chłód i wiatr. Nawet gdy świeci słońce, wybrzeże Oregonu ma zupełnie inny klimat niż Kalifornia. To raczej miejsce na spacery, klify, zdjęcia, latawce i dzikie plaże niż klasyczne plażowanie.
Na plus ogromnie zaskoczyła nas też czystość całego wybrzeża — plaże, pobocza i punkty widokowe były bardzo zadbane. Warto jednak przygotować się na jedną rzecz: publiczne toalety bywają w dość kiepskim stanie. Są praktycznie wszędzie, ale część z nich była naprawdę mocno zaniedbana, szczególnie przy mniej popularnych parkingach. Jeśli podróżujecie z dziećmi albo planujecie cały dzień na trasie, chusteczki do dezynfekcji i żel antybakteryjny naprawdę się przydają.
Pełny poradnik praktyczny — kiedy jechać, ile dni zaplanować, gdzie spać, jak wygląda kwestia parkingów, pływów i pogody — zbierzemy w osobnym wpisie o planowaniu roadtripu po Oregon Coast.
Północny Oregon Coast, Cannon Beach i Highway 101 – najczęściej zadawane pytania
Co warto zobaczyć między Astorią a Cannon Beach?
Najbardziej zapadły nam w pamięć:
- Fort Stevens i wrak Peter Iredale,
- Ecola State Park,
- Indian Beach,
- Cannon Beach i Haystack Rock,
- punkty widokowe przy Arch Cape.
Czy Oregon Coast naprawdę jest warte roadtripu?
Zdecydowanie tak — to jedna z najbardziej klimatycznych tras na zachodnim wybrzeżu USA. Oregon Coast różni się od słonecznej Kalifornii: jest bardziej dzikie, chłodniejsze i momentami wręcz surowe. Największe wrażenie robią ogromne plaże, klify i mglisty klimat Pacyfiku.
Ile czasu warto przeznaczyć na Oregon Coast?
Minimum 2–3 dni, jeśli chcecie zobaczyć najważniejsze miejsca bez pośpiechu. Sama trasa Highway 101 jest pełna punktów widokowych i krótkich przystanków, więc przejazd zajmuje dużo więcej czasu, niż pokazuje mapa.
Czy Cannon Beach jest przereklamowane?
Mimo swojej popularności Cannon Beach naprawdę robi wrażenie. Haystack Rock na żywo wygląda znacznie bardziej spektakularnie niż na zdjęciach, a wystarczy odejść kawałek dalej od głównego wejścia na plażę, żeby znaleźć spokojniejsze miejsca na obserwację widoku.
Kiedy najlepiej jechać na Oregon Coast?
Najlepszy okres to późna wiosna, lato i wczesna jesień. Nawet latem trzeba jednak przygotować się na chłodny wiatr, mgłę i szybko zmieniającą się pogodę.
Czy na Oregon Coast można surfować?
Tak — szczególnie popularne są okolice Cannon Beach i Indian Beach. Trzeba jednak pamiętać, że woda jest bardzo zimna nawet latem, dlatego surferzy używają grubych pianek, kapturów i rękawic.
Planujesz roadtrip po zachodnim wybrzeżu USA?
To dopiero początek naszej trasy przez Oregon Coast i Highway 101. W kolejnych wpisach pokażemy bardziej dzikie fragmenty wybrzeża, mniej oczywiste punkty widokowe i dalszą część roadtripu prowadzącego aż do Kalifornii.