Balaton z przyczepą kempingową — co zobaczyć nad największym jeziorem Węgier?

Do tej pory nie mieliśmy okazji wybrać się nad Balaton. Największe jezioro Węgier, nazywane często „węgierskim morzem” pozostawało dla nas nieodkryte. Po tym jak Budapeszt przywitał nas deszczem, decyzja, by ruszyć na południe zapadła właściwie jednogłośnie.

Po drodze pogoda nadal nas nie rozpieszczała, ale gdy dotarliśmy do celu szybko okazało się, że było warto.  Kilka dni nad Balatonem wystarczyło, żeby poczuć wakacyjny klimat, pospacerować nad wodą i przekonać się, dlaczego największe jezioro Europy Środkowej od lat jest jednym z najpopularniejszych wakacyjnych kierunków na Węgrzech.

Jeśli planujecie podróż do Chorwacji samochodem, kamperem lub z przyczepą kempingową, Balaton może okazać się czymś znacznie więcej niż tylko przystankiem po drodze. Dla nas stał się jedną z najmilszych niespodzianek całej wyprawy.

Sam pobyt nad Balatonem był częścią naszej większej wakacyjnej wyprawy przez Węgry do Chorwacji. Jeśli trafiliście tutaj przypadkiem, zajrzyjcie też do wpisu głównego: Jak uciec przed deszczowym latem? Trasa Polska – Węgry – Chorwacja z przyczepą kempingową. Opisujemy tam całą trasę krok po kroku, noclegi i odwiedzone miejsca.

Z deszczowego Budapesztu prosto nad Balaton

Po nocy spędzonej w deszczowym Budapeszcie ruszyliśmy dalej na południe w nadziei, że odnajdziemy wakacyjną pogodę. Liczyliśmy na kilka dni odpoczynku nad wodą, trochę plażowania i spokojne tempo, a przede wszystkim chcieliśmy złapać choć trochę słońca.

Gdy dotarliśmy do Mirabella Camping w Zamárdi, szybko okazało się, że nie tylko my wpadliśmy na pomysł przeczekania kapryśnej pogody nad Balatonem. Na kempingu panował spory ruch, a wolnych miejsc zostało naprawdę niewiele. Udało nam się jednak znaleźć jedną z ostatnich dostępnych parceli i już po chwili mogliśmy odetchnąć z ulgą.

Jeszcze podczas wjazdu na teren kempingu zauważyliśmy niewielki basen. Dla dzieci był to wystarczający argument, żeby natychmiast zakochać się w tym miejscu. Nie traciliśmy więc czasu – szybko rozstawiliśmy przyczepę, podłączyliśmy wszystko, co trzeba i dosłownie chwilę później pluskaliśmy się już w wodzie.

Mirabella Camping w Zamárdi — nasza baza nad Balatonem

Już po pierwszych godzinach wiedzieliśmy, że wybór Mirabella Camping był strzałem w dziesiątkę. Kemping położony jest bezpośrednio nad brzegiem Balatonu, a część parceli oferuje widok na jezioro niemal po wyjściu z przyczepy. Nam udało się trafić właśnie na jedno z takich miejsc.

Gdy tylko zakończyliśmy rozkładanie naszego małego wakacyjnego domu, usiedliśmy na chwilę przed przyczepą. Przed nami rozciągały się szmaragdowe wody Balatonu, a po drugiej stronie jeziora majaczyły wzgórza północnego brzegu. Trudno było uwierzyć, że jeszcze kilka godzin wcześniej spacerowaliśmy po mokrym Budapeszcie.

Sam kemping okazał się bardzo dobrze przygotowany na przyjęcie rodzin podróżujących z przyczepami kempingowymi i kamperami. Na miejscu znajdowały się nowoczesne sanitariaty, pralnia, restauracja oraz niewielki sklep. Jak już pisaliśmy wcześniej –  dużym atutem był także odkryty basen, który szybko stał się ulubionym miejscem naszych dzieci. Nawet chłodniejszy wiatr nie był w stanie odebrać im radości z kąpieli.

Mirabella Camping posiada własny dostęp do jeziora i niewielką plażę. Dzięki temu można było wybierać pomiędzy relaksem nad basenem a spacerami wzdłuż brzegu Balatonu.

Badacsony — winnice, widoki i wieczór bez pośpiechu

Ponieważ nasza rodzina nie lubi siedzieć w miejscu, jeszcze tego samego dnia wieczorem odpięliśmy przyczepę i zostawiając ją na kempingu ruszyliśmy naszą kijanką w kierunku Badacsony. To niezwykle wygodne rozwiązanie, gdy podróżuje się z przyczepą. Odpinasz swój dom na kółkach, wsiadasz za kierownicę osobówki i ruszasz przed siebie, żeby na wieczór wrócić na kemping.

Badacsony położone jest na północnym brzegu Balatonu. To jeden z najbardziej znanych regionów winiarskich Węgier, słynący z białych win dojrzewających na wulkanicznych glebach. W smaku są lekkie i świeże. Idealnie pasowały do ciepłego letniego wieczoru nad jeziorem. Nie zabrakło też degustacji palinki – tradycyjnego węgierskiego alkoholu owocowego, który dla wielu mieszkańców jest równie ważnym symbolem kraju jak gulasz czy langosz. Przyznamy jednak, że to właśnie spokojny widok na zachód słońca nad winnicami i brak pośpiechu smakowały tego wieczoru najlepiej.

Promem do Tihany — lawenda, papryka i widoki na Balaton

Kolejnego ranka pogoda wreszcie zaczęła przypominać wakacje. Słońce coraz śmielej przebijało się przez chmury, więc nie zastanawialiśmy się długo nad planem dnia. Naszym celem było Tihany – niewielki półwysep wysunięty w głąb Balatonu, który od lat uchodzi za jedno z najpiękniejszych miejsc nad jeziorem.

Już sama przeprawa promem ze Szántód do Tihany okazała się atrakcją. Powoli oddalaliśmy się od południowego brzegu, obserwując jak tafla Balatonu mieni się w słońcu coraz intensywniejszymi odcieniami błękitu i zieleni. Rejs trwa zaledwie około 8 – 10 minut, ale pozwala spojrzeć na jezioro z zupełnie innej perspektywy.

Po zejściu na ląd ruszyliśmy w stronę centrum Tihany. Spacer prowadził wzdłuż nabrzeża. Z każdym krokiem coraz bardziej rozumieliśmy, dlaczego miejsce to cieszy się tak dużą popularnością. Pierwsze kroki skierowaliśmy do słynnego lawendowego domku. Lawenda jest symbolem Tihany i spotkać ją można tutaj niemal na każdym kroku – w kosmetykach, pamiątkach, syropach, słodyczach czy dekoracjach. Chwilę później trafiliśmy do Paprikaház, kolorowego miejsca wypełnionego jednym z najbardziej charakterystycznych symboli Węgier – papryką. Suszone girlandy czerwonych strąków zdobiły ściany i okna, tworząc prawdziwie pocztówkowy krajobraz. Później wspięliśmy się na wzgórze w kierunku słynnego opactwa benedyktynów. Widoki, które czekały na nas po drodze, były warte każdego kroku. Z góry mogliśmy podziwiać zarówno zabudowę Tihany, jak i rozległe wody Balatonu rozciągające się aż po horyzont.

Na zakończenie tego intensywnego dnia czekała nas jeszcze jedna węgierska specjalność – langosz. Ten tradycyjny placek drożdżowy smażony na złoto, najczęściej podawany z czosnkiem, śmietaną i tartym serem, smakuje najlepiej właśnie nad Balatonem, jedzony na świeżym powietrzu po wielu godzinach spacerowania. Trudno o lepsze zwieńczenie dnia.

Tihany zauroczyło nas do tego stopnia, że postanowiliśmy poświęcić mu osobny wpis. Jeśli chcecie zobaczyć więcej zdjęć i poznać wszystkie zakątki tego niezwykłego miejsca, koniecznie zajrzyjcie do naszego wpisu Tihany – lawendowa perełka Węgier.

Wieczór w Siófok – zachód słońca nad Balatonem

Po całym dniu spędzonym w Tihany przeprawiliśmy się z powrotem na południowy brzeg Balatonu. Mogliśmy wrócić prosto na kemping, ale coś podpowiadało nam, żeby wykorzystać jeszcze ten wieczór. I całe szczęście, bo właśnie wtedy trafiliśmy do Siófok. To jedno z najbardziej znanych i tętniących życiem miast nad Balatonem. Po spokojnym i pełnym uroku Tihany było jak zupełnie inny świat. Już od pierwszych kroków dało się poczuć wakacyjną atmosferę – pełne ludzi deptaki, muzyka dobiegająca z restauracji i kawiarenek oraz gwar rozmów mieszający się z szumem jeziora.

Spacerowaliśmy bez planu, chłonąc atmosferę miejsca. Mijaliśmy klimatyczne zakątki, niewielkie stragany i restauracje, z których unosił się zapach lokalnych potraw. Co chwilę zatrzymywaliśmy się, żeby zrobić zdjęcie lub po prostu nacieszyć oczy widokami.

Największe wrażenie zrobił na nas jednak zachód słońca. Niebo nad Balatonem zaczęło przybierać odcienie różu, pomarańczy i fioletu, które odbijały się w spokojnej tafli jeziora. Woda wydawała się jeszcze bardziej szmaragdowa niż za dnia, a cały krajobraz wyglądał jak namalowany.

Szczególnie zapamiętaliśmy białe huśtawki oplecione kwiatami, ustawione tuż przy promenadzie. To właśnie tam na chwilę usiedliśmy, obserwując jak dzień powoli ustępuje miejsca wieczorowi. W tle słychać było koncert lokalnego zespołu, a wokół spacerowali ludzie, którzy – podobnie jak my – po prostu cieszyli się chwilą.

Keszthely i pałac Festeticsów — bajkowy przystanek nad Balatonem

Kiedy planowaliśmy pobyt nad Balatonem, Keszthely początkowo nie znajdowało się wysoko na naszej liście. Szukaliśmy raczej wakacyjnych krajobrazów, klimatycznych miasteczek i miejsc, w których można po prostu zwolnić tempo. Tym większym zaskoczeniem okazało się dla nas to niewielkie miasto położone na zachodnim krańcu Balatonu.

Już z daleka uwagę przyciągał pałac Festeticsów – jedna z najpiękniejszych rezydencji na Węgrzech. Jasna fasada, ozdobne wieżyczki i perfekcyjnie utrzymane ogrody sprawiają, że budowla wygląda jak żywcem przeniesiona z baśni.

Równie imponujące okazały się wnętrza. Szczególne wrażenie zrobiła na nas zabytkowa biblioteka, której drewniane regały wypełnione tysiącami książek wyglądały niczym sceneria filmu historycznego.

Ogromną niespodzianką były również wystawy przygotowane na terenie kompleksu. Dzieci najwięcej czasu spędziły przy imponujących makietach kolejowych. Miniaturowe pociągi przemierzały setki metrów torów, przejeżdżały przez tunele, mosty i niewielkie miasteczka, a każdy szczegół został odwzorowany z niezwykłą precyzją.

Nie mniej ciekawa okazała się wystawa poświęcona zwierzętom i przyrodzie. Dzięki różnorodnym ekspozycjom zwiedzanie było interesujące nie tylko dla dorosłych, ale również dla dzieci, które przez cały czas z zaciekawieniem odkrywały kolejne sale.

Keszthely zachwyciło nas na tyle, że podobnie jak Tihany postanowiliśmy opisać je dokładniej w odrębnym wpisie. Znajdziecie tam więcej zdjęć pałacu Festeticsów, informacje o wystawach oraz szczegółowy opis zwiedzania: Keszthely nad Balatonem – bajkowy pałac i najpiękniejsze ogrody na Węgrzech.

Czy warto zatrzymać się nad Balatonem w drodze do Chorwacji?

Nasz nieplanowany przystanek nad Balatonem zamienił się w kilka pięknych dni pełnych miejsc, których wcześniej wcale nie planowaliśmy odwiedzić.

Był kemping z widokiem na jezioro, pierwsza kąpiel w basenie po dniach deszczu, wieczory przy lokalnym winie, prom do pachnącego lawendą i papryką Tihany, klimatyczne uliczki Siófok oraz bajkowy pałac w Keszthely. Każde z tych miejsc pokazało nam inną twarz Balatonu i sprawiło, że przestaliśmy traktować go jedynie jako przystanek w podróży.

Jeśli planujecie podróż do Chorwacji samochodem, kamperem lub z przyczepą kempingową, zdecydowanie warto zarezerwować tutaj choć dwa lub trzy dni. Balaton to nie tylko największe jezioro Węgier, ale także miejsce, które potrafi zaskoczyć różnorodnością atrakcji, pięknymi widokami i spokojną, wakacyjną atmosferą. Dla nas był to jeden z tych nieplanowanych przystanków, które z perspektywy czasu wspomina się najlepiej.

Ostatniego poranka obudziło nas  prawdziwie, mocne wakacyjne słońce. Balaton błyszczał spokojnie za oknem naszej przyczepy, a niebo było niemal bezchmurne. Moglibyśmy zostać jeszcze dzień, może nawet dwa. Dostaliśmy jednak cynk od znajomych, że na Chorwacji słońce grzeje na całego.  Spakowaliśmy więc nasz mały dom na kółkach, po raz ostatni spojrzeliśmy na szmaragdowe wody jeziora i ruszyliśmy na południe. Chorwacja była już naprawdę blisko. Zobacz, dokąd ruszyliśmy po opuszczeniu Balatonu i jakie miejsca najbardziej nas zachwyciły. Chorwacja z przyczepą kempingową – nasze dalsze przygody nad Adriatykiem. Zanim jednak ruszymy dalej w stronę Chorwacji, zostawiamy Wam jeszcze garść praktycznych wskazówek, które sami chcielibyśmy znać przed pierwszym pobytem nad Balatonem.

Balaton w 2–3 dni — gotowy plan i praktyczne wskazówki

Jeśli planujecie potraktować Balaton jako przystanek w drodze do Chorwacji, naszym zdaniem najlepiej zarezerwować tutaj minimum dwa dni. Jeden dzień pozwoli tylko „liznąć” temat, a Balaton naprawdę zasługuje na trochę wolniejsze tempo. Przy dwóch dniach można zobaczyć Tihany, Siófok i odpocząć nad jeziorem. Przy trzech dniach spokojnie da się dorzucić Badacsony albo Keszthely z pałacem Festeticsów.

Plan na 2 dni nad Balatonem

Dzień 1: przyjazd, Zamárdi, kemping i wieczór nad jeziorem
Po przyjeździe warto nie planować zbyt wiele. Rozstawienie przyczepy, ogarnięcie parceli, pierwszy spacer nad wodę, basen lub plaża i spokojny wieczór nad Balatonem w zupełności wystarczą. Jeśli macie jeszcze siłę, można podjechać do Siófok na zachód słońca i krótki spacer promenadą.

Dzień 2: prom Szántód–Tihany i wieczór w Siófok
Drugiego dnia najlepiej ruszyć do Szántód i przeprawić się promem na półwysep Tihany. Sama przeprawa jest krótka, ale dla dzieci i tak może być atrakcją. W Tihany warto pospacerować po miasteczku, zajrzeć w okolice opactwa benedyktynów, poszukać lawendowych pamiątek i zjeść langosza. Po powrocie na południowy brzeg można jeszcze zatrzymać się w Siófok na kolację albo zachód słońca.

Plan na 3 dni nad Balatonem

Dzień 1: Zamárdi i spokojne wejście w wakacyjny rytm
Pierwszy dzień warto zostawić na kemping, jezioro, basen i odpoczynek po drodze. To szczególnie ważne, jeśli jedziecie z dziećmi albo z przyczepą kempingową.

Dzień 2: Tihany i Siófok
To najbardziej klasyczny, ale też bardzo wdzięczny plan. Rano prom z Szántód do Tihany, spacer po półwyspie, opactwo, lawenda, papryka, widoki na jezioro, a wieczorem powrót na południowy brzeg i Siófok.

Dzień 3: Badacsony albo Keszthely
Trzeciego dnia można wybrać jeden z dwóch kierunków. Badacsony będzie lepsze, jeśli marzą się Wam winnice, widoki i spokojniejszy klimat północnego brzegu. Keszthely sprawdzi się świetnie z dziećmi, bo oprócz pałacu Festeticsów są tam wystawy, ogrody i makiety kolejowe, które u nas zrobiły ogromne wrażenie.

Gdzie spać nad Balatonem z przyczepą?

My wybraliśmy Mirabella Camping w Zamárdi i z perspektywy czasu uważamy, że była to bardzo dobra baza wypadowa. Kemping leży bezpośrednio nad Balatonem, ma własny dostęp do jeziora, basen, sanitariaty, restaurację, sklep i parcele dla przyczep oraz kamperów.

Dużym plusem Zamárdi jest położenie. Z jednej strony można szybko dostać się do promu w Szántód i przeprawić do Tihany, z drugiej strony blisko stąd do Siófok, czyli jednego z najbardziej znanych kurortów nad Balatonem. Dla nas było to wygodne połączenie odpoczynku nad wodą i krótkich wycieczek bez konieczności codziennego pokonywania długich tras.

Czy warto rezerwować Mirabella Camping wcześniej?

W sezonie zdecydowanie tak. My przyjechaliśmy bez dużego zapasu miejsc i szybko okazało się, że wolnych parceli zostało naprawdę niewiele. Jeśli jedziecie w wakacje, z przyczepą albo kamperem, lepiej nie liczyć wyłącznie na szczęście. Rezerwacja daje dużo większy spokój, szczególnie jeśli zależy Wam na dobrej parceli, cieniu albo miejscu blisko jeziora.

Jak wygląda dojazd z przyczepą do Zamárdi?

Dojazd do Zamárdi z przyczepą nie sprawił nam większego problemu. To popularna miejscowość turystyczna nad Balatonem, więc infrastruktura jest przygotowana na samochody, kampery i zestawy z przyczepami. Najwygodniej potraktować Zamárdi jako bazę: rozstawić przyczepę na kempingu, a później zwiedzać okolicę samą osobówką. Dla nas to był ogromny plus podróżowania z przyczepą — dom zostaje na miejscu, a my możemy swobodnie ruszać na krótsze wycieczki.

Czy parcele na Mirabella Camping są zacienione?

Na kempingu są parcele trawiaste i częściowo zacienione, ale jak zwykle na dużych kempingach dużo zależy od konkretnego miejsca. Jeśli cień jest dla Was ważny, warto zaznaczyć to przy rezerwacji albo przy meldunku. W upalne dni nad Balatonem zacieniona parcela naprawdę robi różnicę, zwłaszcza gdy podróżuje się z dziećmi.

Czy Mirabella Camping jest dobry dla dzieci?

Tak, u nas dzieci bardzo szybko polubiły to miejsce. Największym hitem był basen, ale dużym plusem był też dostęp do jeziora i możliwość spacerowania po kempingu bez ciągłego pakowania się do auta. To dobry wybór dla rodzin, które chcą połączyć odpoczynek nad wodą z krótkimi wycieczkami po okolicy.

Jeśli podróżujecie z dziećmi, warto tylko pamiętać, że w sezonie kemping może być dość ruchliwy. Dla jednych będzie to plus, bo dzieci mają wakacyjną atmosferę i dużo się dzieje. Dla innych może to oznaczać mniej ciszy niż na małym, kameralnym kempingu.

Jak daleko z Zamárdi do promu na Tihany?

Z Zamárdi do przystani promowej w Szántód jest bardzo blisko. To jedna z największych zalet nocowania właśnie w tej okolicy. W praktyce można potraktować prom Szántód–Tihany jako prosty i szybki sposób dostania się na północny brzeg Balatonu bez objeżdżania jeziora dookoła.

Prom odpływa z przystani Szántód-rév i dopływa do Tihany-rév. Można nim przeprawić się również samochodem, co jest bardzo wygodne, jeśli planujecie zwiedzanie Tihany i okolic własnym autem. Sama przeprawa trwa krótko, około kilku–kilkunastu minut, ale w sezonie trzeba doliczyć czas oczekiwania w kolejce.

Orientacyjne czasy przejazdów z Zamárdi

Czasy przejazdów mogą się zmieniać w zależności od sezonu, korków i pogody, ale orientacyjnie warto przyjąć:

  • Zamárdi – Szántód, prom do Tihany: kilka minut jazdy samochodem;
  • Zamárdi – Siófok: około 15–20 minut;
  • Zamárdi – Badacsony: około 1 godziny, zależnie od trasy i ruchu;
  • Zamárdi – Keszthely: około 50–60 minut;
  • Tihany – Siófok: najwygodniej wrócić promem do Szántód i dalej pojechać samochodem na południowym brzegu.

W sezonie letnim lepiej nie planować dnia co do minuty. Nad Balatonem ruch potrafi być większy, a parkowanie przy popularnych atrakcjach zajmuje więcej czasu niż pokazuje nawigacja.

Czy atrakcje nad Balatonem są dobre dla dzieci?

Naszym zdaniem tak, ale warto dobrze dobrać tempo. Dzieciom najbardziej podobały się rzeczy proste: basen na kempingu, prom do Tihany, spacer po miasteczku, langosz, jezioro i makiety kolejowe w Keszthely. Tihany jest piękne, ale wymaga trochę chodzenia, więc przy młodszych dzieciach warto mieć wygodne buty, wodę i nie planować zbyt intensywnego zwiedzania.

Keszthely okazało się dla nas bardzo dobrym wyborem rodzinnym. Pałac Festeticsów robi wrażenie na dorosłych, ale dodatkowe wystawy i makiety kolejowe sprawiają, że dzieci też mają tam co robić.

Jak wygląda parkowanie w Tihany, Siófok i Keszthely?

W popularnych miejscach nad Balatonem trzeba nastawić się na płatne parkingi, szczególnie w sezonie i w pobliżu największych atrakcji. Najłatwiej parkowało nam się osobówką, dlatego bardzo polecamy zostawić przyczepę na kempingu i zwiedzać okolicę bez niej.

W Tihany najlepiej szukać parkingu w pobliżu centrum albo opactwa, ale w sezonie warto przyjechać wcześniej. Miejscowość jest popularna i potrafi być tłoczno.

W Siófok parkingów jest sporo, ale im bliżej promenady, plaży i centrum, tym większy ruch. Na wieczorny spacer najlepiej założyć trochę czasu na znalezienie miejsca.

W Keszthely przy pałacu i w centrum dostępne są parkingi, ale również tutaj w sezonie warto przyjechać wcześniej, szczególnie jeśli planujecie zwiedzanie pałacu i wystaw.

Z przyczepą nie pchalibyśmy się do centrów tych miejscowości. Dużo wygodniej jest zostawić ją na kempingu i poruszać się samym autem.

Co warto zobaczyć nad Balatonem na pierwszy raz?

Gdybyśmy mieli polecić najciekawsze miejsca na pierwszy pobyt nad Balatonem, wybralibyśmy:

Tihany — za lawendę, paprykę widoki, opactwo i klimat półwyspu.
Siófok — za wakacyjną atmosferę, promenadę, restauracje i zachody słońca.
Badacsony — za winnice, widoki i spokojniejszy klimat północnego brzegu.
Keszthely — za pałac Festeticsów, ogrody i atrakcje dobre również dla dzieci.
Zamárdi — jako praktyczna baza wypadowa, szczególnie jeśli śpicie na kempingu i chcecie mieć blisko do promu na Tihany.

Co zrobilibyśmy inaczej następnym razem?

Przede wszystkim zarezerwowalibyśmy kemping wcześniej. Udało nam się znaleźć miejsce, ale w sezonie nie warto zostawiać tego przypadkowi, szczególnie przy podróży z przyczepą.

Zostalibyśmy też nad Balatonem przynajmniej jeden dzień dłużej i lepiej rozłożylibyśmy zwiedzanie w czasie. Jeden dzień na Tihany i Siófok to dobry pomysł, ale przy dzieciach warto zostawić sobie więcej luzu.

Druga rzecz to parkowanie. Do najpopularniejszych miejsc warto ruszać wcześniej rano albo późniejszym popołudniem, bo w środku dnia w sezonie robi się tłoczno.

I najważniejsze: nie traktowalibyśmy już Balatonu jako „przystanku po drodze”. To miejsce spokojnie może być osobnym celem rodzinnego wyjazdu bez względu na pogodę.

Planujesz podobną podróż? Przeczytaj także:

Jak uciec przed deszczowym latem? Trasa Polska – Węgry – Chorwacja z przyczepą kempingową
Główny wpis z całej naszej wyprawy – plan podróży, noclegi i wszystkie odwiedzone miejsca.

Tihany – lawendowa perełka Węgier
Najpiękniejszy półwysep nad Balatonem, pachnący lawendą i pełen bajkowych widoków.

Keszthely nad Balatonem – bajkowy pałac i najpiękniejsze ogrody na Węgrzech
Pałac Festeticsów, zabytkowa biblioteka i atrakcje dla całej rodziny.